Sulistrowice trip

Co zrobić w obliczu całkowicie niespodziewanego ataku wiosny, gdy nogi wciąż jeszcze nierozgrzane po zimie a rowery w stanie technicznie wątpliwym? My postanowiliśmy wybrać się do WENECJI. HAHA. A także pokręcić kółka wokół Ślęży i po okolicznych wsiach. Udało nam się skosztować lokalnego specjału – chlebosza, który niestety okazał się być zwodniczą bułą z marchewką. Zobaczyliśmy godną ilość prywatnych Jezusów, jak na polską wieś przystało, przejechaliśmy też zupełnie przypadkowo leśną trasę dla MTB w godzinach zmierzchu (pro tip: wrażenia zapewni wyłącznie ostre koło na oponach 23)… Tak więc, jeżeli jesteś szosowcem i masz kolegę emtebiarza, albo na odwrót, i nigdy nie możecie wybrać się na wspólną wyprawę, zwaśnieni niczym Capuleti i Montecchi w doborze tras, zabierz go do Sulistrowiczek!! Najpierw ciśniecie asfaltem, a potem siup w las. Na koniec można walnąć sobie chlebosza na zgodę. Albo w sumie lepiej napić się piwa.

Co jeszcze? Załapaliśmy się na magic hour, nakręciliśmy parę migawek. Podeptaliśmy komuś pole, po czym zmyliśmy się z miejsca zdarzenia. Zapraszamy do obejrzenia materiału 🙂

_88A2012

_88A2085

gif-strona

Zdjęcia cyfrowe, gif i film: Daniel

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s